Spływ Wieprz

Spływ Wieprzem 10.09.-12.09.2020.

W lipcu członkowie Klubu Kajakowego LOK Prosna w Pleszewie uczestniczyli w drugim już spływie Drawą, a zgodnie z planem na sezon 2020 miał odbyć się jeszcze spływ rzekami Polski, Białorusi i Litwy : Czarna Hańcza-Kanał Augustowski-Niemen. Ze względu na panujące obostrzenia w okresie panującej pandemii koronowirusa z planu trzeba było zrezygnować. W to miejsce komandor Klubu Marcin zorganizował spływ rzeką Wieprz. Spływ odbył się na trasie Hutki (346,6 km rzeki) – Deszkowice (300,3 km). Na spływ wyruszyliśmy  z Pleszewa o 3:00 rano w dniu 10.09.i dotarliśmy do Zwierzyńca ok. godz. 9:00.

Uczestnicy spływu w Zwierzyńcu w dniu startu do spływu.

Kajaki i transport zapewniła nam firma RELAKS ze Zwierzyńca. Ok. godz. 10:30 zostaliśmy zawiezieni na start  pierwszego etapu spływu do miejscowości Hutki na 346,6 km rzeki. Planujemy dopłynąć do Guciowa.

Przed startem w pierwszym dniu spływu w miejscowości Hutki.

Na całym odcinku rzeka malowniczo meandruje przez Otulinę Roztoczańskiego Parku Narodowego. Po ok. 2 godzinach dopływamy do zabytkowego młyna wodnego w Bondyrzu. Czeka nas tutaj przenoska, jedna z wielu na trasie spływu. Obok młyna prowadzona jest hodowla pstrąga tęczowego oraz restauracja  „Chata Rybaka”, do której udajemy się na posiłek – wszyscy zamawiają pstrąga z miejscowej hodowli – jest pyszny.

Zabytkowy młyn wodny w Bondyrzu – miejsce pierwszej przenoski.

”Chata Rybaka” – pyszny pstrąg z miejscowej hodowli w miejscowości Bondyrz.

Po przenosce i posiłku płyniemy dalej, po ok. 1,5 godz. przepływamy pod mostem i mijamy na 340 km rzeki tartak znajdujący się na prawym brzegu rzeki. Za 20 min. dopływamy do drugiego w Bondyrzu zabytkowego drewnianego  młyna z 1924r. i płyniemy dalej do mety pierwszego etapu spływu w miejscowości Guciów.  Punkt końcowy odcinka znajduje się przy starym moście na lewym brzegu ok. 200 m od zabudowań Guciowa. Dalej płynąć nie można, odcinek rzeki Wieprz przepływający przez Roztoczański Park Narodowy jest wyłączony z ruchu turystycznego. Będąc w Guciowie warto zwiedzić zabytkowy skansen „Zagroda Guciów” – w 2017r. laureat plebiscytu „7 Cudów Polski”.

Firma Relaks przewozi nas i kajaki do Zwierzyńca, gdzie stoją nasze samochody i mamy nocleg w gospodarstwie agroturystycznym. Wieczorem udajemy się na zwiedzanie Zwierzyńca.

Na starcie w drugim dniu spływu w miejscowości Obrocz (329,1 km)

W drugim dniu trasa spływu prowadzi z miejscowości Obrocz (329,1 km) do Szczebrzeszyna (310 km). Trasa jest malownicza i bardzo kręta. Etap z Obroczy do zalewu Rudka w Zwierzyńcu jest uznawany za najładniejszy fragment Wieprza. Po 1,5  godz. od wypłynięcia jeszcze przed zalewem Rudka (na 325 km) dopływamy do przystani z barem, gdzie zatrzymujemy się na posiłek i zostajemy poczęstowani wspaniałą śliwowicą własnej produkcji.

Po posiłku i odpoczynku płyniemy dalej, tuż przed zalewem Rudka w Zwierzyńcu przepływamy pod nisko zawieszoną kładką dla pieszych (budowniczowie kładki nie popisali się, aby przepłynąć trzeba się całkowicie położyć w kajaku) i po przepłynięciu zalewu czeka nas druga już na spływie przenoska – po prawej stronie. Kolejny etap prowadzi przez Zwierzyniec do Bagna. W Zwierzyńcu płyniemy przez park. Zwierzyniec to „Perła Roztocza”, warto tu zobaczyć Kościółek na Wodzie, zabytkowy browar, zabytkową willę Plenipotenta Ordynacji Zamojskiej – siedzibę RPN, Ośrodek Edukacyjno-Muzealny RPN.

Wieprz – odcinek na terenie parku w Zwierzyńcu.

Wypływając ze Zwierzyńca przepływamy pod mostem, za którym Wieprz skręca na północ. Po ok. 4 km dopływamy do miejscowości Bagno. Kolejny etap do Żurawnicy rzeka płynie szerszym korytem, w Turzyńcu znajduje się śluza i konieczna jest przenoska prawym brzegiem.

Widok ze śluzy w Turzyńcu – miejsce przenoski (318,5 km).

Tuż przed Żurawnicą pokonujemy próg skalny. Za Żurawnicą wpływamy na obszar Szczebrzeszyńskiego Parku Krajobrazowego. Z rzeki widać charakterystyczne długie i wąskie pasy pól. Wieprz płynie spokojnie doliną, tylko niekiedy koryto zwęża się i nurt jest szybszy. Do Szczebrzeszyna pozostało ok. 1,5 godz. i jest to bardziej kręty i malowniczy odcinek rzeki. Przed końcem etapu koryto zwęża się i nurt nabiera szybkości. Już w Szczebrzeszynie przepływamy pod mostem obok zabytkowego młyna. Pokonujemy tu nieduży uskok skalny. Po lewej stronie stoi drewniany pomnik chrząszcza – najsłynniejszego polskiego owada. Spływ kończymy 100 m za młynem po lewej stronie rzeki. Kajaki zostawiamy na podwórzu, mieszkającej nad rzeką, starszej pani i udajemy się na zwiedzanie Szczebrzeszyna jednego z najstarszych miast Lubelszczyzny, ze słynnym pomnikiem chrząszcza.

Po zwiedzeniu Szczebrzeszyna udajemy się pieszo do miejscowości Brody (ok. 3 km) skąd pochodzi i jest aktualnie na wakacjach nasza klubowa koleżanka Ewa. Mamy zaproszenie na obiad. Ewa i jej mama przygotowały pyszności,   szczególny  zachwyt wszystkich wywołała pieczona karkówka.

Przed starą kuźnią w miejscowości Brody.

Po obiedzie pojechaliśmy do Zwierzyńca na nocleg, ale jeszcze przed pójściem do łóżek poszliśmy  do pijalni piwa w Browarze Zwierzyniec, miejsca gremialnie odwiedzanego przez turystów.

W pijalni piwa – Browar Zwierzyniec.

Trzeci dzień spływu – wstajemy w miarę wcześnie, pakujemy się i jedziemy na start do 3 etapu Szczebrzeszyn-Deszkowice. Chcemy szybko dopłynąć na metę spływu – planujemy jeszcze w tym samym dniu powrót do Pleszewa. Trasę można podzielić na dwa etapy. Pierwszy do Michałowa jest trudny i wymaga wysiłku od kajakarzy. W nurcie rzeki  dużo zwalonych pni drzew, nie są usuwane i tarasując rzekę zmuszają do wysiadania i przenoszenia kajaków. W Klemensowie na drodze nr 74 trwa budowa nowego mostu –niespodzianka –  instalacje budowy tarasują swobodny przepływ. Kolega Darek znalazł sposób na ich ominięcie – obyło się bez przenoski.

W trzecim dniu spływu Szczebrzeszyn- Deszkowice w rzece dużo zwalonych drzew –konieczne liczne przenoski.

W Michałowie przy elektrowni wodnej kolejna i ostatnia już na spływie przenoska. Odcinek za Michałowem jest łatwiejszy, płyniemy łagodnym nurtem przez roztoczańskie łąki. Miejscami wąsko, rzeka zarośnięta trzcinami.

Michałów –  Elektrownia Wodna (303,3 km) miejsce ostatniej przenoski.

Odcinek za Michałowem jest łatwiejszy, płyniemy łagodnym nurtem przez roztoczańskie łąki. Miejscami wąsko, rzeka zarośnięta trzcinami. Dopływamy do Deszkowic i po prawej stronie za mostem kończymy spływ. Stąd do zbiornika wodnego w Nieliszu już tylko 800 m.  Chwilę czekamy na odbiór kajaków przez firmę RELAKS i jedziemy do Szczebrzeszyna, tam stoi nasz samochód.

Widok z mostu w Deszkowicach – meta spływu (300,3 km).

Po zrobieniu drobnych zakupów i zjedzeniu posiłku udajemy się w drogę powrotną do Pleszewa. Był to pierwszy nasz spływ na terenach wschodniej Polski. Uczestnikom wyprawy spodobały się te tereny i myślimy o zrobieniu kolejnego spływu w 2021r. rzeką Tanew.

Opr. P.Hasiński

Drawa 2020

Spływ Drawą 4.07.-8.07.2020.

 

W 2020r. członkowie Klubu Kajakowego LOK „Prosna” w Pleszewie postanowili ponownie wybrać się na spływ rzeką Drawą. W 2019r. płynęli z Starego Drawska (167,7 km rzeki) do przystani „Kominek” nad Jez. Małe Dębno( 99,5 km rzeki). W 2020r. trasa spływu wiodła od Prostyni (88,8 km rzeki – odcinek  od 99 km do 83,8 to odcinek zamknięty –  teren poligonu drawskiego) do „Mety na Drawie” w miejscowości Łokacz (4,5 km rzeki), tuż przed ujściem Drawy do Noteci w miejscowości Krzyż Wlkp.

Z Pleszewa wyruszyliśmy o godz. 6:30 i tuż przed godz. 11:00 dojechaliśmy do biwaku Kominek. Tam zostawiliśmy samochody i busem z kajakami pojechaliśmy na start spływu w Prostyni. Tak jak w ubiegłym roku skorzystaliśmy z usług firmy Handlowo-Turystycznej Wodnik z Drawska Pomorskiego.

    

Uczestnicy przed rozpoczęciem spływu na terenie biwaku Kominek.

Zaczynamy przy pierwszym moście w Prostyni na 83,8 km rzeki. Płyniemy prostymi odcinkami przez rozległe w odkrytym terenie łąki. Po lewej mijamy ujście płynącej z Kalisza Pomorskiego rzeki Mąkowarki. Za Mąkowarką mijamy wieś Rościn. Po minięciu wsi prąd prawie zanika, a rzeka Drawa przechodzi w szerokie rozlewiska, następnie  w J. Siekiercze ( za drewnianym mostem) i Grażyna (zwane także J. Dubie Płn.), pojawiają się wodorosty. Na końcu J. Grażyna tuż przed mostem pomiędzy tym jeziorem , a J. Adamowo (Dubie Płd.) znajduje się stanica Wodna Drawieńskiego Parku Narodowego (DPN) i Punkt Informacji Turystycznej. Tutaj można wykupić bilety wstępu na spływ odcinkiem Drawy na terenie DPN oraz bilety na biwakowanie. Po przepłynięciu pod mostem wpływamy na J. Adamowo, z którego na 68,5 km znajduje się ujście Drawy z jeziora i zaczyna się teren DPN. Drawieński Park został utworzony 1 maja 1990r. Chroni fragment kompleksu leśnego Puszczy Drawskiej w rejonie polodowcowego przełomu Drawy i rynny rzeki Płocicznej. 83,8 % powierzchni DPN stanowią lasy, 8,3% wody.

Na 67,2 km znajduje się biwak Drawnik, tam kończymy pierwszy dzień spływu (sobota) i zatrzymujemy się na nocleg.

Przygotowania do startu spływu w Prostyni.

Widok na teren biwaku Drawnik – miejsce pierwszego noclegu.

Wieczorem na biwaku Drawnik.

Seniorzy spływu.

W drugim dniu spływu (niedziela) zamierzamy pokonać trasę z Drawnika (67,2 km) do biwaku Bogdanka (50 km). Jest to najtrudniejszy odcinek rzeki i dlatego postanowiliśmy ten odcinek wyjątkowo płynąć bez bagaży. Za mostem drogowym w Drawniku rzeka wita nas uskokami i wartkim bystrzem. Na odcinku ok. 2 km nurt jest wartki i na tym odcinku rzeka ma charakter górskiej rzeki. Prócz zalegających koryto głazów utrudnieniem są tarasujące przepływ rzeką powalone pnie drzew. Ich pokonanie jest dużą atrakcją, ale wymaga wysiłku i umiejętności.  Pod mostem w Barnimiu spory najeżony kamieniami próg. Płyniemy przez najdzikszy odcinek prowadzący przez pradawne bory niczym zielonym tunelem ze splecionych konarów i gałęzi. Docieramy do biwaku Barnimie (na prawym brzegu) i tam zatrzymujemy się na odpoczynek, gdzie spotykamy miłą grupę kajakarzy ze Śląska – częstują nas wyjątkowo dobrą „księżycówką”. Po krótkim odpoczynku płyniemy dalej do Bogdanki. Płyniemy przez rezerwat „Drawski Matecznik”, na brzegach widzimy różną zwierzynę w tym wydry będące symbolem DPN. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze na 54,7 km, przy kładce Konotop. Stąd najbliżej do sklepu w Zatomiu, część uczestników spływu idzie uzupełnić zapasy. Płyniemy dalej, po minięciu Zatomia wśród łąk docieramy do rezerwatu „Tragankowe Urwisko”. Za nim mijamy dopływ małej rzeczki Słopicy i po chwili ukazuje się na lewym brzegu, położony w rozwidleniu Drawy i Korytnicy biwak Bogdanka. Tu czekają na nas bagaże, rozbijamy obozowisko na zasłużony odpoczynek.  Wszyscy odczuwają trudy drugiego dnia spływu.

Piękna rzeka Drawa.

Chwila odpoczynku na biwaku Barnimie.

Na trasie spływu dużo przeszkód.

Zasłużony odpoczynek po przepłynięciu najtrudniejszego odcinka rzeki – biwak Bogdanka.

Trzeci odcinek spływu (poniedziałek) z Bogdanki (50km) do Biwaku Kamienna (30,4 km) jest łatwiejszy i płyniemy już z wszystkimi bagażami. Nie brakuje jednak na tym odcinku atrakcji w postaci zwalonych drzew. Rzeka mocno meandruje między wysokimi nadbrzeżnymi skarpami. Na 45,9 km mijamy rezerwat Stare Buki, na 42,1 km biwak Sitnica.  Docieramy do mostu w Moczelach, za nim dwa rezerwaty „Poziomkowy Las” i „Brzezina”. Po wypłynięciu z nich za kilkaset metrów biwak Pstrąg (36,3 km). Planowaliśmy się tu zatrzymać się na odpoczynek, zmieniamy jednak zdanie, płyniemy dalej, a postój zrobimy przy nieczynnym niskowodnym, drewnianym moście na 32,9 km.  Stąd blisko do sklepu w Głusku – idziemy uzupełnić zapasy. Przed sklepem miłe rozmowy z miejscowa ludnością, zaprzyjaźniamy się z psem sołtysa. Znany w całej okolicy pies, bardzo sympatyczny – lubi się bawić, wręcz prowokuje do rzucania mu kamieni, które przynosi i prosi by rzucać mu ponownie.

Przed sklepem w Głusku z zaprzyjaźnionym psem sołtysa.

Na biwaku Kamienna – trzeci nocleg.

W czwarty dniu (wtorek) plan zakładał płynięcie do Zaborowa, jednak ze względu na zapowiadany na środę deszcz, postanowiliśmy popłynąć do końca, to jest do „Mety na Drawie” w miejscowości Łokacz 4,5 km rzeki.

Czwarty dzień spływu – Drawa na odcinku Kamienna – Przeborowo.

Przerwa na biwaku w Starym Osiecznie, po uzupełnieniu zapasów w pobliskim sklepie.

Za biwakiem Kamienna rzeka meandruje wśród łąk i lasów oddalając się od pradawnych lasów Drawieńskiej puszczy. Mijamy ruiny bunkra oraz leśną osadę Mostniki –  tutaj jest granica DPN. Przez łąki i pola wpływamy do Starego Osieczna, robimy postój na uzupełnienie zapasów w pobliskim sklepie. Odcinek rzeki ze Starego Osieczna do Przeborowa, a szczególnie ostatni do Łokacza jest spokojniejszy, sporadycznie urozmaicony przeszkodami z drzew. Po drodze mijamy leśniczówkę Kotlina, osadę leśną Hutnik, leśniczówkę Dębina, leśną osadę Zwierzyniec i płyniemy ostatnim etapem Drawy do Przeborowa, będącym zwieńczeniem całego szlaku im. ks. kard.  Karola Wojtyły.

Na trasie spływu – czwarty dzień.

Odpoczynek – biwak Przeborowo.

W Przeborowie robimy krótki odpoczynek przed ostatnim odcinkiem do Łokacza na 4,5 km rzeki, gdzie kończymy spływ. Stąd wracamy busem z kajakami i bagażami na biwak Kominek, miejsce postoju naszych samochodów.  Rozbijamy namioty na nasz ostatni nocleg i przed południem w dniu następnym (środa) udajemy się w drogę powrotną do Pleszewa.

Przepłynęliśmy w sumie przez cztery dni ok. 80 km.  Zdaniem uczestników spływu był to najciekawszy spływ z dotychczasowych, w których uczestniczyliśmy na terenie Polski.

Koniec spływu na 4,5 km rzeki „Meta nad Drawą” w miejscowości Łokacz.

Spływ Drawą 6.06.-9.06.2019.

W 2019 r. członkowie Klubu Kajakowego LOK „PROSNA” w Pleszewie wybrali się na rzekę Drawę. Spływ trwał 4 dni na trasie od Starego Drawska (167,7 km) do przystani KOMINEK nad Jez. Małe Dębno (99,5 km),a więc do początku zamkniętego odcinka rzeki przepływającej przez poligon drawski (by popłynąć Drawą dalej należy przewieź kajaki do Prostynia na 83,2 km rzeki) . Wyruszyliśmy z Pleszewa 6 czerwca o godz. 7:00 by ok. 11:30 dojechać do przystani KOMINEK ok. 500m od mostu drogowego nad Drawą, na drodze z Kalisza Pomorskiego do Drawska Pomorskiego (99 km rzeki). Tam zostawiliśmy nasze samochody i już busem (i z kajakami) firmy Handlowo-Turystycznej WODNIK z Drawska Pomorskiego pojechaliśmy na start spływu w Starym Drawsku. Po drodze przejeżdżaliśmy przez Drawsko, Złocieniec, Siemczyno, Czaplinek. W Siemczynie warto zwiedzić oryginalny barakowy pałac wybudowany w latach 1722-1726 przez Henninga Berndta von der Goltza – pomnik historii do 1772 roku należący do ziem Rzeczpospolitej
Stare Drawsko, dawniej zwane Drahim, to wieś letniskowa leżąca na przesmyku pomiędzy Jeziorami Drawskim i Żerdno, na drodze Czaplinek – Połczyn Zdrój. Przez ponad 300 lat, od 1668r. najdalej wysunięta na północ polska warownia graniczna i siedziba starostów. Warto zobaczyć ruiny zamku z XIV wieku, grodzisko słowiańskie z VIII-IX wieku i kościół neogotycki z 1870r.

Odprawa na starcie spływu w Starym Drawsku.

Ok. godz. 14:00 po krótkiej odprawie wypłynęliśmy na trasę spływu. Na Jez. Drawskim, pierwszym odcinku spływu nie uniknęliśmy niestety błędu, zamiast udać się w kierunku Zatoki Rzepowskiej popłynęliśmy w kierunku Zatoki Kwiatowskiej i musieliśmy zawrócić na szlak Drawy. Oznaczenie (zielony kwadrat) lewej strony szlaku Drawy na Jeziorze Drawskim jest źle widoczne na tle zielonej ściany lasu porastającego Płw. Gardno. Na jeziorze duża boczna fala. Po wypłynięciu z Jeziora Drawsko dalsza trasa I etapu spływu ( I etap 17,3 km) wiodła Drawą , Jeziorem Rzepowskim, znowu Drawą – w miejscowości Głęboczek na 157,6 km czekała nas pierwsza na spływie przenoska przy ruinach młyna wodnego z XIX wieku, Jeziorem Krosino i dalej Drawą do Złocieńca na pierwszy biwak.

Głęboczek, młyn wodny w ruinie z XIX wieku – miejsce pierwszej na spływie przenoski.

Po drodze w pierwszym dniu, po wypłynięciu z Jeziora Krosino po prawej stronie mijaliśmy tereny jednostki wojskowej, w której stacjonuje 2 Brygada Zmechanizowana im. Legionów Marszałka Józefa Piłsudskiego, przed II wojną światową był to ośrodek szkoleniowo-wypoczynkowy Ordensburg Krossinsee (jego budowę rozpoczęto 22 kwietnia 1934r.) – miejsce przygotowań niemieckich sportowców do olimpiady w Berlinie. W trakcie wojny był to ośrodek szkoły partyjnej i szpiegowskiej III Rzeszy.
Złocieniec miejsce pierwszego postoju to miasto liczące ok. 15500 mieszkańców. W nocy podczas biwakowania skradziono nam jedyną turystyczna kuchenkę gazową – musieliśmy udać się, przed wypłynięciem na II etap spływu, do centrum miasta celem zakupu nowej kuchenki. Była okazja do zwiedzenia miasta. Złocieniec ma prawa miejskie od 1333r. jako Falkenburg (Sokoli Gród). W Rynku gotycki Kościół Wniebowzięcia NMP. Nad Drawą przy ul. Staszica resztki (piwnice) dawnego z XIII wieku zamku. Jako gród Słowian ma tysiącletnią historię. W okresie panowania Bolesława Krzywoustego, był graniczna osadą Wielkopolski. Podczas II wojny światowej prawie całkowicie zniszczony.

Po noclegu na I biwaku w Złocieńcu na terenie Stanicy Wodnej.

II etap spływu wiódł ze Złocieńca do Drawska Pomorskiego (20,4 km). Już w Złocieńcu na początku trasy II etapu czekała nas przenoska – lewą stroną, przez drogę, przed drugim mostem. Po wypłynięciu ze Złocieńca mijaliśmy most nieczynnej linii kolejowej prowadzącej kiedyś do Ordensburg Krossinsee. Trasa II etapu spływu wiodła cały czas Drawą, po drodze minęliśmy miejscowość Rzęśnica na 144,8 km, na 141,4 km po prawej stronie ujście rzeki Kokna, na 137,5 km w miejscowości Dalewo zatrzymaliśmy się na polu biwakowym na krótki odpoczynek i posiłek, a następnie już bez przerw popłynęliśmy do Drawska Pomorskiego na drugi biwak. Noc spędziliśmy na Jędrkowej Przystani na 130 km już na obrzeżach Drawska. Drawsko Pomorskie miasto liczące ok. 12000 mieszkańców. Prawa miejskie otrzymało w 1297 r. jako Dramburg (Gród nad Drawą). Stolica powiatu. W walkach o „Wał Pomorski” i miasto w 1945r. zginęło ok. 3500 żołnierzy polskich i radzieckich. Zabytki : późnogotycki kościół wzniesiony przez Krzyżaków na przełomie XIV i XV wieku, magazyn solny z XIX wieku.

Most nieczynnej linii kolejowej do Ordensburg Krossinsee.

Drawa na odcinku Złocieniec – Drawsko Pomorskie – drugi dzień spływu.

Rano na drugim biwaku w Drawsku na Jędrkowej Przystani (130 km).

III etap spływu (19 km) prowadził z Drawska do pola biwakowego „Murzynka” nad Jeziorem Lubie. Tuż po wypłynięciu z Drawska trzecia przenoska na 128,2 km przy elektrowni wodnej. Trasa wiodła rzeką Drawą mocno meandrującą na tym odcinku. Na odpoczynek i posiłek zatrzymaliśmy się na przystani Jędrkowe Zakole ze sławnym „Drzewem Sandałowym” – drzewem, na którym wiszą wyłowione z nurtu rzeki pogubione buty uczestników spływów.

Drzewo Sandałowe na przystani Jędrkowe Zakole

Uczestnicy spływu na postoju, na przystani „Jędrkowe Zakole” – trzeci dzień spływu.

Dalsza trasa wiodła rzeką aż do 119,6 km, na którym Drawa wpływa do Jeziora Lubie. Dalej jeszcze ok. 8 km jeziorem na trzeci nocleg na polu biwakowym „Murzynka”. Pole pięknie położone w lesie z piaszczystą plażą. Płynąc Jeziorem Lubie na 114 km po prawej stronie mijaliśmy Karwice. Miejscowość znana z „obiadu drawskiego”, którego rezultatem pod naciskiem Prezydenta Wałęsy i wbrew opinii Komisji Obrony Narodowej 12 listopada 1994r. było podjęcie przez premiera Waldemara Pawlaka zaskakującej decyzji o odwołaniu ministra Kołodziejczyka. Dziś pałac z 1866r. gości oficerów NATO.

IV i ostatni dzień spływu(11,5 km) to ok. 1 km po Jeziorze Lubie do ujścia Drawy i dalej rzeką do Jeziora Wielkie Dębno. Początkowy odcinek tej części rzeki z dużą ilością przeszkód, a później spokojny i łatwy. Po przepłynięciu Jeziora Wielkie Dębno wpłynęliśmy na Małe Dębno i już koniec spływu na przystani „Kominek”- przepłynęliśmy przez 4 dni łącznie 68,2 km. Zdanie kajaków i wyposażenia, załadunek bagaży do pozostawionych tam samochodów i w drogę do Pleszewa z postanowieniem, że w przyszłym roku popłyniemy ponownie Drawą z Prostynia lub Drawna przez Drawieński Park Narodowy do Starego Osieczna, a może aż do Krzyża, miejsca ujścia Drawy do Noteci.

Na rzece w czwarty dzień spływu, odcinek z pola biwakowego „Murzynka” nad Jeziorem Lubie do pola biwakowego „Kominek.

Opracował : Piotr Hasiński

 

 

WDA 2018

 

Spływ rzeką WDĄ 14-17.06.2018r.

W 2018r. członkowie Klubu Kajakowego LOK „Prosna” postanowili zorganizować spływ rzeką WDĄ.
Wda (Czarna Woda) ma swoje źródła w jeziorze Krążno na Równinie Charzykowskiej. Długość rzeki 198 km, uchodzi do Wisły powyżej Świecia. Szlak kajakowy biegnie od 178,5 km w miejscowości Lipusz do miejscowości Tleń na 39,5 km – optymalny koniec spływu. Można oczywiście płynąć dalej do Świecia, wpłynąć na Wisłę i dalej do Gdańska. Na przepłynięcie całej Wdy potrzeba ok. 7 dni, spływ zorganizowano na odcinku od Czarnej Wody (129,5 km) do Tlenia (39,5 km) i trwał 4 dni. Odcinek rzeki, którym płynęliśmy w całości leży na Kociewiu.
Kociewie to jeden z trzech stosunkowo łatwo dających się określić regionów Pomorza Gdańskiego. Określić zarówno pod względem terytorialnym, kulturowym, jak i tożsamości regionalnej mieszkańców, czyli poczucia przynależności do danego regionu.
Te trzy regiony to: Kaszuby, Kociewie oraz Borowiacy. O dwóch ostatnich regionach, w przeciwieństwie do Kaszubów, przeciętna wiedza w Polsce jest nikła, jeżeli w ogóle jakaś jest. W większości wypadków turyści przebywający w kwaterach agroturystycznych na Kociewiu, zapytani, czy wiedzą, w jakim regionie się znajdują, odpowiadają, że na Kaszubach albo na Pomorzu. Nazwa „Kociewie” nic im nie mówi. Kociewie ma złożoną przynależność administracyjną. Region leży bowiem na terenie ponad 30 gmin pięciu powiatów – w województwie pomorskim: starogardzkiego (z nominalną stolicą Kociewia w Starogardzie), tczewskiego, trochę pruszczańskiego i trochę kościerskiego; oraz w powiatach województwa kujawsko-pomorskiego: świeckim i trochę tucholskim. Za oczywiste i w całości kociewskie powiaty podaje się w przewodnikach trzy: starogardzki, tczewski i świecki. Kociewie ma całkiem niezłe walory turystyczne. W części starogardzkiej i świeckiej rozciągają się Bory Tucholskie, jest Pojezierze Starogardzkie z mnóstwem jezior, a kilkunastoma bardzo atrakcyjnymi do wypoczynku (przede wszystkim Jezioro Niedackie i Borzechowskie, jeziora w gminie Kaliska, jeziora wokół Ocypla, w gminie Osiek: Kałębie, – największe na Kociewiu, Czarne, Słone. Niektóre z tych jezior są bardzo dobrze zagospodarowane pod względem turystycznym (zwłaszcza Ocypel, Borzechowo). Przez Kociewie przepływają dwie rzeki: Wda, zwana Czarną Wodą, meandrująca przez Bory Tucholskie, oraz Wierzyca, uchodząca do Wisły w Gniewie.
Spływ został zorganizowany dla uczczenia 100-lecia odzyskania niepodległości. Trochę historii. Właśnie pierwsza wojna światowa ma się ku końcowi. W 1918 roku powstaje Polska… Ale jeszcze nie na Kaszubach. Poznaniacy walczą, a my na co czekamy? Jeszcze nie jesteśmy gotowi? A kiedy będziemy? – w kaszubskich domach w roku 1918 i 1919 takie głosy wypowiadane były szeptem, półgłosem lub całkiem otwarcie. Trwały dyskusje, coraz mocniej wrzało. Polska kształtowała się niemal z dnia na dzień. Powstanie Wielkopolskie, które wybuchło 27 grudnia 1918 roku, miało spory wpływ na to, co w tym czasie działo się na Pomorzu .Okazało się bowiem, że Polacy w Poznaniu i okolicach chwycili za broń i samodzielnie walczą o polskość swojej ziemi. Walczą z tym samym pruskim zaborcą odnosząc przy tym sukcesy. I wszystko to dzieje się tak blisko, już gdzieś w okolicach Bydgoszczy i Inowrocławia. Dlaczego nie w Chojnicach, Bytowie, Kościerzynie, Kartuzach i na wybrzeżu? Z miesiąca na miesiąc Kaszubi byli coraz lepiej przygotowani do zbrojnego powstania. Ale wciąż czekali. W takich okolicznościach młody, 26-letni major, szef sztabu wojsk powstańczych w Wielkopolsce, Władysław Anders zostaje wezwany do głównodowodzącego wojskami powstańczymi, gen. Józefa Dowbór-Muśnickiego. Otrzymuje polecenie przygotowania planu powstania na Pomorzu. Jest początek 1919 roku… Kaszubi gromadzą broń już od jesieni 1918 roku, kiedy w listopadzie świat obiega informacja o kapitulacji Niemiec. W 1919 roku wzmaga się aktywność polskich organizacji paramilitarnych na Pomorzu – ośrodków Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, Towarzystwa Wojackiego „Jedność”, towarzystw skautowych. Dzieje się tak w samym Gdańsku, ale też w Kartuzach, Żukowie i w wielu innych miejscowościach. Działają legalnie, ale nielegalnie organizują szkolenia wojskowe, także – gromadzą broń. Jak pisał Marian Hirsch w Gazecie Kartuskiej, ocenia się, że Wojskowa Organizacja Pomorza (powołana w 1918 roku na terenie zaboru pruskiego, mająca na celu m.in. przygotowanie powstania) w momencie wybuchu walk miałaby do swej dyspozycji ok. 6 tys. żołnierzy zdolnych do udziału w walce. Dlaczego więc powstanie, które dziś nazywalibyśmy „pomorskim” albo „kaszubskim” nie wybuchło? Odpowiedź jest prosta: nie musiało. Na mocy postanowień Traktatu Wersalskiego większa część Kaszub przypadła Polsce. Walka stała się więc bezprzedmiotowa.
W pierwszym dniu uczestnicy spływu wyruszyli w południe z miejscowości Czarna Woda – miasta liczącego 3000 mieszkańców, położonego przy drodze krajowej nr 22 (Gorzów – Elbląg, dawny szlak drogowo-kolejowy Berlin – Kaliningrad), najmłodszego miasta woj. pomorskiego (od 01.01.1993.). Po drodze wśród pól i sosnowych lasów mijaliśmy malownicze miejscowości : Zimne Zdroje, Huta Kalna, Czarne. I etap spływu liczył ok. 15 km. Na nocleg zatrzymaliśmy się przed drewnianym mostem koło Leśnictwa Czubek na polu biwakowym o takiej samej nazwie.
Trasa drugiego dnia spływu wiodła z miejscowości Czarne do Wdeckiego Młyna i liczyła 30 km. Na 104,2 km koło Osowa Leśnego, przed mostem na drodze z Osieczna do Radziejowa, na lewym brzegu znajduje się obelisk upamiętniający pobyt w 1956r. Karola Wojtyły na spływie rzeką WDĄ. Po krótkim postoju i zrobieniu sobie zdjęcia przy obelisku popłynęliśmy dalej kierując się do miejscowości Młynki na 96 km, gdzie za mostem betonowym na trasie Ocypel – Lubichowo, na polu biwakowym „Boberek” czekały na nas zamówione telefonicznie ( tel. 508531932) pierogi. Po krótkim postoju ruszyliśmy dalej podziwiając piękne krajobrazy. Na 92 km minęliśmy wysoki most nieczynnej już linii kolejowej na trasie Ocypel-Lubichowo, Skurcz, pod którym występują w nurcie kamienie i silne bystrze. Późnym popołudniem dotarliśmy do elektrowni wodnej w miejscowości Wdecki Młyn, konieczna przenoska, a za elektrownią już pole biwakowe miejsce naszego II noclegu.
W trzecim dniu spływu płynęliśmy na trasie z Wdeckiego Młyna do Błędna, długość trasy 22 km. W czwartek i piątek byliśmy na rzece sami, w sobotę i niedzielę – weekend, pojawiły się liczne grupy kajakarzy. Podczas spływu często zatrzymywaliśmy się by zwiedzić ciekawe miejsca. Na 72,7 km dopłynęliśmy do betonowego mostu drogi prowadzącej do wsi Kasparus wzmiankowanej po raz pierwszy w 1664 r. Miejsce strajku szkolnego przeciw germanizacji w 1907r. Wieś z charakterystyczną drewnianą zabudową o konstrukcji wieńcowej. Na terenie Kociewia spotykaliśmy się z różnymi miejscami upamiętniającymi walkę o wolną Polskę. W Ocyplu stoi pomnik upamiętniający zamordowanie w tej miejscowości, w dniu 23.09.1944r. 20 patriotów ziemi gdańskiej, w Suchobrzeżnicy na szkole wisi tablica upamiętniająca nauczyciela Józefa Schmulta zamordowanego przez hitlerowców 5.10.1944r., w Kasparusie natknęliśmy się na dwie tablice : pierwszą poświęconą patriocie Maksymilianowi Orłowskiemu, skatowanemu na śmierć na Posterunku Gestapo w Osieku 17.06.1944r. za pomoc żywnościową dla partyzantów Gryfa Pomorskiego, druga ks. Marianowi Felchnerowskiemu, proboszczowi w Kasparusie, zamordowanemu w Skórczu 10.11.1939r.
Za mostem drogowym szosy prowadzącej do wsi Kasparus rzeka wpływa w lasy, brzegi stają się wyższe, miejscami urwiste, wpływamy w krętą głęboką dolinę. Koryto rzeki ciągle zmienia kierunek, docieramy do rezerwatu Krzywe Koło – Pętli Wdy. Stąd już tylko ok. 5 km do III noclegu na 59,8 km w miejscowości Błędno.

Czwarty i ostatni dzień spływu to etap z Błędna do Tlenia – 20 km. Za Błędnem rozpoczyna się najciekawszy, pełen licznych meandrów, odcinek rzeki. Wpływamy na tereny Wdeckiego Parku Krajobrazowego – utworzony w 1993r. o powierzchni 237,86 km2. Prawie 60% powierzchni parku pokrywają lasy sosnowe. W korycie pojawiają się kamienie i głazy. Rzeka przyspiesza.
Na ok. 50 km niespodzianka – zwalona w nurcie rzeki ogromna sosna – konieczna przenoska . Na 46,5 km drewniany most, a za nim niepostrzeżenie rzeka przechodzi w długą, wąską zatokę Jeziora Żurskiego. W połowie zatoki leży Tleń miejsce zakończenia spływu. Tleń – wieś kociewska położona już w woj. kujawsko-pomorskim, w powiecie świeckim, w gminie Osie na trasie linii kolejowej Jeżewo- Szlachta- Czersk. Tleń położony jest nad sztucznym Jeziorem Tleńskim i rzeką WDĄ w centrum Borów Tucholskich. Większość mieszkańców żyje z turystyki. Spora część zabudowań to domy letniskowe. Wokół Tlenia rozpościera się Wdecki Park Krajobrazowy.

Po przypłynięciu do mety spływu zdajemy sprzęt, zainteresowani zakupują jeszcze doskonałe piwo z lokalnego minibrowaru i udajemy się pełni wrażeń w drogę powrotną do Pleszewa.

Opracował : P. Hasiński

Zdjęcia ze spływu w zakładce Galeria zdjęć.

Białoruś 2017

 

Białoruś 2017

 

W dniach od 19 do 25 sierpnia br. członkowie Klubu Kajakowego LOK „Prosna” wzięli udział już w drugiej wyprawie na Białoruś. Wyprawę zorganizował Komandor Klubu Marcin Tomalak. Trasa wiodła koleją z Terespola przez Brześć do Mińska, a z Mińska dalej busem nad jezioro Narocz w obwodzie mińskim, w rejonie miadziołskim, na spływ kajakowy. W pierwszym dniu spływu, który zorganizował dla nas  „Турклуб Активный” z Mińska (spływ obsługiwali ze strony „ Турклуб Активный” : Юрий Федзюкович  i Владимир Батяновский) płynęliśmy przez jezioro Narocz (4 km), a następnie już wypływającą z jeziora rzeką Naroczanką (10 km).

Jezioro Narocz i okolica należą do najpiękniejszych miejsc na całej Białorusi, niegdyś będąc w granicach II RP było to popularne miejsce wypoczynku. Jezioro Narocz nazywano ”kresowym morzem” , największe jezioro w granicach II RP. Są tam piękne czyste plaże przypominające miejscami plaże Bałtyku i lasy pełne grzybów.

Naroczanka to rzeka kameralna, o małej uciążliwości i łatwa do przepłynięcia kajakiem. Ma czystą i ciepłą wodę, płynie wśród lasów i łąk Naroczańskiego Parku Narodowego. Przy wypływie z jeziora i w początkowym biegu mocno zarośnięta. Trudno znaleźć wypływ z jeziora.

W drugim dniu uczestnicy spływu przepłynęli 26 km, a  nocleg był w pobliżu wsi Korolewce już w rejonie wilejskim. Po drodze mijaliśmy wioski, w których czas dosłownie zatrzymał się. Na wsiach dominuje stara drewniana zabudowa z dachami pokrytymi eternitem. Duża część domów jest już opuszczona  i zaniedbana. Ogólnie Białoruś sprawia wrażenie kraju wyludnionego. To co uderza to ład i porządek. Ulice w miastach czyste, pozamiatane, dobre drogi, wykoszone pobocza, odmalowane przystanki. Nie do pomyślenia jakiekolwiek akty wandalizmu, czy śmiecenie na ulicach. Białoruś jest państwem policyjnym, ale bezpiecznym i spokojnym. Ogólnie widać jednak biedę i zacofanie. Na wsi nadal funkcjonują kołchozy. Przejeżdżając przez Białoruś widzimy tylko pola, brak w zasadzie przemysłu. Tylko Mińsk prezentuje się jako nowoczesne miasto.

W trzecim dniu przepłynęliśmy 20 km z Korolewca do Zabrodzia, małej przytulnej wioski leżącej na byłej linii frontu I wojny światowej. Historia tych terenów spowodowała , że rodzina  Цитович w 2000r. zakupiła 4 ha ziemi i stworzyła tutaj wieś – muzeum. W latach 2003-2004 Борис Цитович zbudował kaplicę śww. Borysa i Hleba, a jego syn Данила zorganizował muzeum samochodów i motocykli retro. Powstało także muzeum etnograficzne i muzeum I wojny światowej. Na terenie wsi – muzeum zorganizowano miejsca noclegowe w starych chatach, pole namiotowe, miejsca biesiadowania nad rzeką, jest  tradycyjna bania (łaźnia parowa). Organizowane są różne imprezy, w tym śluby, chrzest w rzece, wycieczki śladami I wojny światowej, po miejscach pamięci i inne. Miejsce warte zwiedzenia. Polecamy! Więcej na www.zabrodje.com.

Przebywając na Białorusi często spotykamy się z historią Polski. W przeciwieństwie do Litwy i Ukrainy Białoruś nie boi się mówić o wspólnej historii. Brak drażniących tematów historycznych, nie ma między nami dawnych zatargów. To znacznie ułatwia kontakty, Białorusini są przyjaźnie do nas nastawieni i otwarci. Potwierdzeniem tego jest przygoda jaka nam się przytrafiła w drugim dniu spływu. Chcąc zrobić krótką przerwę w spływie na wypoczynek i uzupełnienie zapasów przycumowaliśmy niedaleko wsi Swoboda. Okazało się, że w tej wsi nie ma sklepu. Poproszony o podwiezienie, do najbliższej wsi ze sklepem, pierwszy napotkany mieszkaniec odmówił, gdyż już w tym dniu pił alkohol, ale bez wahania pożyczył swój samochód. Następnie jeszcze zaprosił  do swojego domu i nas ugościł. Po krótkiej biesiadzie  u Aleksandra Wiktorowicza ( tak nazywał się nasz przygodny gospodarz – zresztą wielki miłośnik turystyki, organizator spływów i uczestnik wojny w Afganistanie) z licznie wznoszonymi toastami za nasze zdrowie i wszystkich turystów Aleksander odprowadził  uczestników spływu nad rzekę i tam pożegnał. Specjalnie dla nas założył ludowy strój białoruski. Na pamiątkę niezwykle serdecznego spotkania zrobiliśmy sobie kilka zdjęć.

Minusem Białorusi jest biurokracja i chęć pełnej kontroli obywateli i przyjezdnych. Aby wjechać na Białoruś trzeba mieć wizę (25 EUR), ale by wystąpić o wizę trzeba mieć zaproszenie od jakiejś osoby na Białorusi (wiza prywatna) lub podanie od białoruskiej firmy turystycznej (wiza turystyczna). Istnieje także obowiązek wykupienia polisy medycznej oraz konieczność wypełnienia karty migracyjnej przy wjeździe (należy ją zachować by móc później wyjechać), na której muszą być odnotowane miejsca pobytu przez hotel lub Rejonowe Wydziały ds. Obywatelstwa i Migracji.

Białoruś nie zerwała tradycji ZSRR. Na ulicach są pomniki z czasów Kraju Rad. Pomniki Lenina, ulice i place wodza rewolucji można spotkać w każdym mieście.

Oprócz pomników Lenina jest cała masa pomników poświęconych Armii Czerwonej. To właśnie czerwonoarmiści wyzwolili te tereny spod okupacji niemieckiej. Nie znajdziemy jednak na nich wzmianki o II wojnie światowej. Takowa nie zaistniała w świadomości byłych obywateli ZSRR zamieszkujących na terenie obecnej Białorusi. Mowa jest wszędzie o wielkiej wojnie ojczyźnianej 1941-1945.

Białoruś jest bez wątpliwości krajem wartym odwiedzenia. Na każdym kroku znajdziemy miejsca związane z polską historią, wiele zabytków i starych miast przyzwoicie utrzymanych, choć poza głównymi szlakami turystycznymi znajdziemy zaniedbane miejsca, opuszczone pałace i zniszczone kościoły.

Atutem Białorusi jest piękna dziewicza przyroda, spokój i cisza. Zaletą są także niskie ceny.

 

W zakładce Galeria można obejrzeć reportaż zdjęciowy z opisanej wyżej wyprawy.

 

Opracował : Piotr Hasiński

 

Kresy, Kresy, Kresy

Szczególnie liczącym osiągnięciem w dorobku Klubu było zorganizowanie wypraw kajakowo-turystycznych na Kresy Wschodnie czyli na wschodnie pogranicze dawnej Polski w okresie międzywojennym i dawniej jako część polskiego terytorium państwowego, a obecnie stanowiące fragmenty obszarów państw: Litwy, Białorusi i Ukrainy. Pomysłodawcą spływów na Kresy był wieloletni Komandor Klubu Józef Sroczyński.

Litwa 27.05. – 31.05.2009r.

Dwunastu członków Klubu Kajakowego LOK „Prosna” wiosłowało 3 dni po rzece Uła i Mereczanka by po 100 km wpłynąć na rzekę Niemen w miejscowości Merkine. Trasa wiodła cały czas przez Dżukijski Park Narodowy. Wcześniej uczestnicy spływu zwiedzili Wilno, w tym Ostrą Bramę i cmentarz na Rossie oraz pierwszą stolicę Litwy Troki. W wyprawie uczestniczyli : Józef Sroczyński, Alina Sroczyńska, Piotr Hasiński, Grzegorz Frąszczak, Roman Cieślak, Elżbieta Korzeniewska, Przemysław Banaszak, Halina Błażejak, Leszek Dąbkiewicz, Andrzej Fabiszewski, Piotr Przybył i Maciej Kołodziej.

Białoruś 109.-6.09.2012r.

W spływie na Białorusi uczestniczyło 10 osób. Byli to : Józef Sroczyński, Alina Sroczyńska, Piotr Hasiński, Grzegorz Frąszczak, Maciej Kołodziej, Jakub Stanek, Marcin Tomalak, Dariusz Naskręcki, Hanna Słoma, Zuzanna Słoma.

Wyprawa obejmowała wędrówkę po Nowogródczyźnie i spływ rzeką Mołczadź – 100 km do ujścia do Niemna. Uczestnicy zwiedzili m. innymi miasteczko Mir i Mirski Zamek wpisany na listę UNESCO, Nieśwież – dawną rezydencję Radziwiłłów, Zaosie – miejsce urodzenia  Adama Mickiewicza, jezioro Świteź, Nowogródek. W drodze powrotnej do Polski członkowie wyprawy zatrzymali się w Różanie, gdzie znajdują się ruiny rezydencji Sapiechów i na koniec zwiedzili Twierdzę Brześć.

Ukraina 22.08. – 28.08.2015r.

Na Ukrainę pojechało 12 osób : Józef Sroczyński, Alina Sroczyńska, Grzegorz Frąszczak, Piotr Hasiński, Jakub Stanek, Marcin Tomalak, Ewa Gębala, Rafał Grzęda, Dariusz Naskręcki, Maciej Kołodziej, Grzegorz Kołodziej i Leszek Dąbkiewicz. Pobyt na Ukrainie uczestnicy wyprawy rozpoczęli od zwiedzenia Lwowa, a następnie 4 dni płynęli na katamaranach Dniestrem – drugą, co do wielkości rzeką Ukrainy. Start spływu był w okolicach miejscowości Niżniów, a koniec w miejscowości Uścieczko. To najciekawszy odcinek Dniestru, który płynie głębokim jarem otoczonym stromymi zboczami sięgającymi miejscami nawet 200 metrów nad poziomem wody. Po zakończeniu spływu uczestnicy zwiedzili jar Dżuryn i największy na Podolu wodospad oraz nieistniejące już miejscowość Czerwonogród jedną z najstarszych osad na Podolu, gdzie pozostały już tylko ruiny kościoła Dominikanów i 2 baszty pałacu Ponińskich. W dalszej części wycieczki zwiedzili Skałę Podolską, Kamieniec Podolski  – twierdzę i miasto, twierdzę Chocim oraz Okopy Św. Trójcy, gdzie znajduje się kościół rzymsko-katolicki pod wezwaniem Św. Trójcy, ufundowany przez króla Jana III Sobieskiego,  przed kilkoma laty odbudowany i reaktywowany. W drodze powrotnej do Polski wycieczka zatrzymała się jeszcze w Czortkowie, przed wojną polskim mieście – Polacy stanowili w 1931r. ok. 50 % ogółu 19000 mieszkańców, dzisiaj w mieście żyje ok.  30 000 i są to w 90% Ukraincy, 10% mniejszość rosyjska. W mieście funkcjonuje kościół św. Stanisława o.o. Dominikanów z 1919r., aktualnie restaurowany przy wsparciu Polski.

Koniec wyprawy – żegnajcie zamki kresowe, pejzaże Dniestru i Podola. Czekają jeszcze na wodniaków z Pleszewa inne rzeki i miejsca do zwiedzania.